King Wilki Morskie Szczecin pozostawiły po sobie bardzo dobre wrażenie i grały jak równy z równym w meczu z aktualnym mistrzem Polski – Stelmetem Zielona Góra. 

Początek pierwszej kwarty należał do podopieczni trenera Saso Filipovskiego. Stelmet po trafieniach Łukasza Koszarka prowadził już 8:2. W tym momencie do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Twarda i agresywna obrona oraz skuteczny, szybki atak sprawił, że King Wilki Morskie Szczecin prowadziły 20:10.

W drugiej odsłonie obraz gry się utrzymywał. King Wilki nakręcały się dopingiem swoich kibiców, którzy licznie przybyli na trybuny Azoty Areny oraz kolejnymi udanymi akcjami. Ważne rzuty trafiał Paweł Kikowski, Paweł Leończyk oraz Michał Nowakowski. Świetnie grę w szczecińskim zespole prowadzili Brandon Brown oraz Russell Robinson.

Po powrocie na parkiet gra się wyrównała i obie ekipy grały kosz, za kosz. Dobre zawody rozgrywał Uros Nikolic, który z całych sił walczył pod obiema tablicami. Stelmet Zielona Góra w drugiej połowie zacieśnił szyki obronne i gospodarzom trudniej zdobywało się punkty.

Zwycięstwo w niedzielnym meczu ważyło się do końca. King Wilki Morskie Szczecin miały nawet akcję i rzut na doprowadzenie do dogrywki, ale piłka do kosza nie wpadła. Podopieczni trenera Marka Łukomskiego pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie, ale to Stelmet Zielona Góra – aktualny mistrz Polski wygrał całe spotkanie 74:67.

Niedzielny mecz wygrali też szczecińscy kibice, którzy sprawili, że atmosfera w hali Azoty Arena była bardzo gorąca.