Zbigniew Malinowski Ultramaratończyk z Kołobrzegu rocznik 1954 nie musi nikomu nic udowadniać. Jest po prostu sobą!!!Tym razem chciał udowodnić wyłącznie sobie i za wszelką cenę/dosłownie/ stawiając kolejne wyzwanie własnym słabością… jadąc do Włoch na bieg po Dolomitach od 3 m-cy miał kontuzję “pasma biodrowo-piszczelowego”i jeszcze więcej… czasami nawet i diament pęka!

Otejpowany kierunkowo /specjalnymi plastrami/ od pięty /Achilles/ po biodro włącznie, dodatkowo mięsień czwór-głowy i dwugłowy lewej nogi. Od 26 lat “koneserskiego” biegania, Zbyszek nie korzystał z tak wieluspecjalistycznych konsultacji lekarskich i różnych “magicznych” zabiegów rehabilitacyjnych, które to “miały” postawić go na nogi…

Jak mówi nie ma mani koloryzowania, czy konfabulowania tematu. Bo i czemu, miało by to służyć! Podkreśla, że jedynie sam wie jak bardzo “bolało”, jak było piekielnie ciężko. Każdy sportowiec posiada inny poziom odczuwania bólu, znoszenia trudów zawodów, a biegacze długodystansowi na biegach trialowych szczególnie. To nie powinno się zdarzyć!…tak nie powinno być!…a jednak dało się…Zbyszek sam miał ogromne wątpliwości! Choć mocno wierzył… lepiej mieć wspaniałe pragnienie, niż przeciętną rzeczywistość!!! Mimo kontuzji, na środkach przeciwbólowych i piekielnego przenikającego bólu wystartował elitarnym biegu górskim w Cortina d’Ampezzo pod nazwą The North Face “Lavaredo Ultra Trial” na dystansie 124 km z przewyższeniem 6 400 m /GPS/ i limitem 30 godz.! Liczył na “cud”… który się zdarzył, ale zajął mu trochę więcej czasu…Zbyszek wierzył w swoją “głowę i mięśnie” /trochę narcyzmu, zdrowego egoizmu/ i inne środki zapobiegawcze…bo jak przestaje biec ciało zaczyna biec charakter…ból czuj go jeśli przegrywasz, zadawaj jeśli wygrywasz…!!! Mówi Ultramaratończyk. Zbyszek w ciągu 3 m-cy przebiegł zaledwie ok. 100 km w najdłuższym jednorazowy treningu 11 km…

W dniu 23.06. o godz. 23.00. na linii startu w Cortina d’Ampezzo stanęło 1513 zawodników, a Ultra Trial ukończyło aż, czy tylko 1065!!! Zbyszek zajął 717 m-ce z czasem 25 godz. 08 min. 45 sek. Stracił wszystkie paznokcie na “zepsutej” nodze oraz duży paznokieć na drugiej. Zdrowej nogi nie ominęła kontuzja stawu skokowego i rozcięgna podeszwowego /odnowiona/(…) Całkowicie “rozbity” wrócił do Kołobrzegu szczęśliwy… żyć szczęśliwie, to szukać sensu wszystkich chwil istnienia… Dlaczego to robi???…chciał tam być… po prostu! To inny wymiar… to wewnętrzne piękno, bez marginesu… Dzieli się chętnie przeżyciami oraz radością ze wszystkimi, bo radość innych jest jego największą radością. Chce zarażać innych pasją biegania i “żyć życiem”…czasami iść inną drogą… tak po prostu! Wyjeżdża i biega jak mówi w ramach własnego urlopu, bądź wolnego czasu. Znudziło go bieganie po asfalcie, po nizinach, choć nie unika tego na treningach. Czasami bierze udział w klasycznych maratonach ulicami polskich miast i nie tylko.

W dniu 23.06.- 25.06.2017 r. Zbyszek wziął udział wraz z przyjaciółmi Jackiem Łabudzkim z Sandomierza i Wojtkiem Kasińskim z Pszczyny w elitarnym i ekskluzywnym biegu THE NORTH FACE “LAVAREDO ULTRA TRIAL” ze startem Cortina d’Ampezzo we Włoszech na wys. 1224 m.n.p.m. poprzez Forc. San Forca 2 235 m.,Forc. Lavaredo 2 999 m.,Forc. Lerosa 2 000 m., Forc. Col dei Bos 2 559 m., Rif. Averau 2 413 m., Forc. Giau 2 559 m., Rif. Croda da Lago 2 046 m., z meta w Cortina d’Ampezzo 1 224 m.n.p.m.. Organizatorzy wymagali i żądali od każdego zawodnika obowiązkowego sprzętu w trakcie biegu.Brak jakiegokolwiek z elementów był przyczynkiem do dyskwalifikacji/kontr.w czasie biegu/. Sprzęt musiał być w plecaku na całej trasie biegu ze względów bezpieczeństwa dla zawodnika. Choć można było skorzystać z tz. przepadku na 65 km…Rozum? Taktyka? Każdy ma umysł, choć rozum nie koniecznie…Zbyszkowi zabrakło rozumu tym razem jak mówi…choć dodaje, że życie jest tylko jedno, jak człowiek się postara, to to jedno wystarczy!

Sprzęt: plecak, 1 l. płynu, folia NRC/termiczna/, gwizdek, tel. z roomingiem /zap. nał.bateria/, kurtka wodoodporna, koszulka z długim rękawem, polar, długie spodnie, czapka, rękawiczki, latarka czołowa z zapasem baterii, kubek na płyny, specjalistyczne obuwie trialowe, batony i żele energetyczne w zależności od indywidualnych potrzeb, pieniądze na ew. powrót z trasy /gdyby ktoś się “zepsuł” w m-cu gdzie Organizator nie zapewnia transportu/ bandaż elastyczny, opatrunki, plastry, dok. tożsamości. Organizatorzy trasę biegu wyznaczyli dolinami, przełęczami, szczytami, trawersami o znacznym stopniu nachylenia sięgającymi nawet 45 %, w trzech przypadkach przepaści sięgały kilku set metrów do dna skalistego kanionu wyrzeźbionego poprzez rwącą wodę górskiej rzeki. W piekącym słońcu, na południowych trawersach Dolomitów temp. w cieniu sięgała 35*C. Piekło, dosłownie jak na Saharze czy też w Dolinie Śmierci. W lejącym deszczu, nocą biegaczom towarzyszyły 2 burze z wyładowaniami atmosferycznymi. Błyskawice często wyznaczały drogę. Twardziele pokonywali dziesiątki rwących potoków. Strumienie przecinały im trasę biegu. Nie sposób było ich ominąć. Często służyły jako dodatkowe źródło zaopatrzenia w płyny :-)…wyczerpanym biegaczom.

Wszechobecne błoto, korzenie, kamienie ostre skały wcale nie umilały wycieńczonym Ultrasom biegu. Natomiast przeurocza roślinność, bajkowy krajobraz oraz boskie widoki wynagradzały trud i niwelowały zmęczenie ubogacając duszę i oczy niezłomnym Ultrasom.

Dodać należy, iż ze względu na “obszerną” kontuzję Ultras z Kołobrzegu zrezygnował ze startu w Trialu: ” Granią Tatr” / sierpień – 78 km/. Jak powiedział, gdy się się “naprawi” to wystartuje trialowym biegu w Austrii Grossglockner. Może pobiegnie po Słowackich i Polskich Tatrach w biegu trialowym “Ultra Janosik” 100 km na początku września.

Zbyszek w dn. 26.09.2017 roku wyjeżdża po raz 14, aby wystartować w historycznym biegu w Grecji z Aten do Sparty /SPARTATHLONIE- 246 km bieg non stop /. Przypominamy, że Zbyszek jest jedynym zawodnikiem na świecie, który pokonał ten dystans 13 razy rok po roku od 2004 r. do 2016 r. Ten morderczy bieg rozpoczyna wielu, a kończy niewielu, często tylko ok. 1/3 zawodników z 400 stających u stóp Akropolu na linii startu. Tym razem bez “wybieganych” kilometrów pokonanie dystansu 246 km graniczy z kolejnym cudem :-)…jeśli będzie “skucha” to Zbyszek do Grecji już więcej nie pojedzie na kolejny SPARTATHLON!!!