Zwycięstwem Richarda Gasqueta zakończyła się jubileuszowa 25. edycja Pekao Szczecin Open (ATP Challenger Series „Top Level Event”;  pula nagród 127 tys. euro.+hospitality). Francuz, najwyżej rozstawiony,  pokonał w finale Niemca Floriana Mayera (nr 2.) 7:6 (7-3), 7:6 (7-4).  

Finał  oglądał komplet widzów na trybunach kortu centralnego im. Bohdana Tomaszewskiego. W pierwszym secie Mayer przełamał serwis rywala na 2: i z  przewaga „breaka” prowadził do stanu 5:4, gdy Gasquet zdołał odrobić stratę. W tie-breaku jednak od początku lepiej się spisywał (rozpoczął od 4-0) i rozstrzygnął go na swoją korzyść wynikiem 7-3.

–  Przeciwko Florianowi zawsze grało mi się ciężko i nie inaczej było także tym razem. Wiedziałem, że jeśli nie dam z siebie maksimum w tym meczu, to po prostu nie będę w stanie zwyciężyć. Bardzo ważnym momentem spotkania było przełamanie przy stanie 4:5 w pierwszym secie. Dodało mi to pewności siebie, która okazała się niezbędna do wygrania tie-breaka – mówił na pomeczowej konferencji Gasquet.

W  drugiej partii Francuz prowadził grę i dzięki przełamaniu rywala w siódmym gemie zbliżył się mocno do końcowego sukcesu. Jednak przy stanie  5:3 nie wykorzystał meczbola, wyrzucając minimalnie piłkę z bekhendu po  linii na aut. Zrobiło się trochę nerwowo i doszło do drugiego tie-breaka.

W nim wyrównana gra toczyła się do stanu 3-3, po czym Gasquet odskoczył na 6-3. Rywal obronił drugiego meczbola, ale przy trzeciej szansie najwyżej rozstawiony tenisisty okazał się już bezlitosny dla turniejowej „dwójki”, po godzinie i 38 minutach zaciętej walki.  

– Wszystko było dopięte na ostatni guzik i muszę przyznać, że nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa o moim pobycie w Szczecinie. Rozegrałem pięć spotkań, opuszczam miasto z tytułem mistrzowskim, więc był to dla mnie po prostu perfekcyjny tydzień. Teraz zamierzam wrócić do uczestniczenia w  imprezach ATP World Tour, ale nie wyznaczam sobie żadnych konkretnych celów rankingowych. Chcę po prostu być zdrowy, cieszyć się grą i przenieść dobrą dyspozycję na kolejne turnieje. Jeśli chodzi o mój powrót do Szczecina, to nie wiem czy będzie to mieć miejsce już za rok, ale na pewno chętnie przyjadę w przyszłości i raz jeszcze wezmę udział w  tej imprezie. Na razie opuszczam Polskę, ale zabieram ze sobą bardzo dużo wspaniałych wspomnień – podsumował nowy mistrz Pekao Szczecin Open.

Gasquet,  były numer siedem w rankingu ATP World Tour, był największą gwiazdą jubileuszowej 25. edycji Pekao Szczecin Open. Francuz jest obecnie 30. w  rankingu ATP World Tour, był najwyżej rozstawiony w drabince i wystąpił  z „dziką kartą”.  Był to jego pierwszy  występ w imprezie rangi ATP Challenger Tour od 2010 roku, gdy triumfował w Bordeaux. W Szczecinie przyznał, jeszcze przed półfinałem, że po Pekao Szczecin Open nie wystąpi już w żadnym challengerze.

Poprzednio  Francuz przyjechał do Szczecina w 2004 roku jako gracz sklasyfikowany wówczas na 124. miejscu na świecie. Przegrał jednak w pierwszej rundzie z  Włochem Tomasem Tenconim (167. w ATP) 6:7 (3-7), 7:6 (7-6), 1:6.

Dwa tygodnie później we francuskim Metz osiągnął pierwszy w karierze finał w  imprezie rangi ATP World Tour.  To był  dopiero początek jego wielkiej kariery, w której osiągnął siódmą pozycję w rankingu ATP World Tour, wygrał w singlu 14 turniejów z tego cyklu, zarobił prawie 15,5 miliona dolarów i zdobył brązowy medal igrzysk olimpijskich w Londynie (2012) w deblu.

W  Wielkim Szlemie trzy razy wystąpił w półfinałach, dwukrotnie w Wimbledonie (2007 i 2015) i raz w US Open (2013) i odniósł zwycięstwo w mikście w Roland Garros (2004, z Tatianą Golovin).

W tym sezonie odpadł w  trzeciej rundzie Australian Open i Roland Garros, a także pierwszej Wimbledonu i US Open.

Najlepszym jego tegorocznym wynikiem był finał turnieju ATP World Tour w Montpellier. W lipcu doznał kontuzji pleców, po której rozegrał pięć meczów przed przyjazdem do Szczecina.